WIOŚLARZ OCEANICZNY – NIEDOCENIONA DYSCYPLINA SPORTOWA

Wioślarstwo jest jed­nym z naj­star­szych spo­so­bów prze­mie­rza­nia poła­ci wod­nych. Współcześnie trak­to­wa­ne jest przede wszyst­kim jako dys­cy­pli­na spor­to­wa, szcze­gól­nie pod­czas olim­piad. Czym zatem jest wio­ślar­stwo oce­anicz­ne? Fiann Paul, naj­wy­bit­niej­szy wio­ślarz oce­anicz­ny, ma na kon­cie aż 33 rekor­dy Guinnessa. W ran­kin­gu rekor­dów Guinnessa prze­ści­gnął Rogera Federera i Michaela Phelpsa. Co stoi za jego sukcesem?

Od 2020 roku jest pierw­szą i jedy­ną oso­bą, któ­ra zdo­by­ła Ocean Explorers Grand Slam (Wielki Szlem Odkrywców Oceanów), wyko­nu­jąc prze­pra­wy na otwar­tych wodach na każ­dym z pię­ciu oce­anów przy uży­ciu łodzi napę­dza­nych siłą mię­śni. Posiada naj­więk­szą na świe­cie licz­bę tytu­łów Guinnessa „World’s First”, m.in. w dzie­dzi­nie eks­plo­ra­cji polar­nych, takich jak bycie pierw­szym, któ­ry poko­nał naj­bar­dziej eks­tre­mal­ne morza obu regio­nów polar­nych. Fiann prze­pły­nął wszyst­kie pięć oce­anów w łodzi wio­ślar­skiej napę­dza­nej jedy­nie siłą mię­śni z rekor­do­wą pręd­ko­ścią, usta­na­wia­jąc rekor­dy pręd­ko­ści dla Oceanu Atlantyckiego, Indyjskiego, Pacyfiku i Oceanu Arktycznego.

- Celem każ­dej wypra­wy nie było jedy­nie pobi­cie kolej­ne­go rekor­du. Przede wszyst­kim poko­ny­wa­łem swo­je ogra­ni­cze­nia zarów­no fizycz­ne, jak i psy­chicz­ne. Poznawałem na nowo same­go sie­bie. W wio­ślar­stwie oce­anicz­nym liczy się nie tyl­ko bicie rekor­dów Guinnessa, ale i tych oso­bi­stych - mówi Fiann Paul.

W wio­ślar­stwie oce­anicz­nym liczy się przede wszyst­kim psy­chi­ka zawod­ni­ka. Duże zna­cze­nie ma ultra wytrzy­ma­łość, odwa­ga wobec żywio­łów, a w przy­pad­ku kapi­ta­na jesz­cze waż­niej­sze sta­ją się stra­te­gicz­ne myśle­nie, a tak­że zdol­no­ści organizacyjne. 

- Niedawno otrzy­ma­łem “Fellowship”, czy­li tzw. wyso­ki sto­pień człon­ko­stwa w Association for Project Management w Anglii. Organizowane prze­ze mnie wypra­wy polar­ne zosta­ły przez nich doce­nio­ne jako prze­ko­ny­wu­ją­ce doświad­cze­nie w zakre­sie zarzą­dza­nia, co jest dla mnie ogrom­nym zaszczy­tem. Jako lider wypra­wy muszę być zarów­no dobrym mary­na­rzem, jak i mene­dże­rem i wizjonerem. 

Wysiłek na oce­anie porów­ny­wa­ny jest do prze­bie­gnię­cia dwóch mara­to­nów dzien­nie, nato­miast pro­fil tego spor­tu nie jest jedy­nie wytrzy­ma­ło­ścio­wy. Dlatego pod­czas tre­nin­gów nale­ży ćwi­czyć nie tyl­ko wytrzy­ma­łość, ale też moc i siłę. Wymogi wypra­wy są ogrom­ne. Członkowie zało­gi powin­ni być odważ­ni, spraw­ni fizycz­nie, muszą posia­dać kon­kret­ne umie­jęt­no­ści, ale też doświad­cze­nie, czas, pie­nią­dze. Powinni być też tro­chę sza­le­ni – oczy­wi­ście w pozy­tyw­nym tego sło­wa znaczeniu.

Fiann Paul jako pierw­szy na świe­cie poko­nał na przy­kład Morze Grenlandzkie i Cieśninę Drake’a za pomo­cą siły mię­śni. Są to naj­trud­niej­sze morza na świe­cie. A już w stycz­niu 2023 roku wio­ślarz wraz ze swo­ją zało­gą roz­pocz­nie kolej­ną polar­ną wypra­wę po naj­bar­dziej zdra­dziec­kich wodach naszej planety.

 

Jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz – wywiad z Angeliką Kiepurą, Prezes Fundacji Rozwoju Młodych Talentów im. Jana Kiepury

Jej pierw­szą miło­ścią była muzy­ka. Od naj­młod­szych lat szli­fo­wa­ła swo­je zdol­no­ści wokal­ne.  Marzyła o byciu pio­sen­kar­ką. Ciężką pra­cą i dys­cy­pli­ną zre­ali­zo­wa­ła swój plan w 100%. W speł­nie­niu marzeń zde­cy­do­wa­nie pomógł jej udział w naj­po­pu­lar­niej­szych pol­skich talent show jak X Factor, Mam Talent czy Must Be the Music. Tylko muzy­ka. Dziś nie tyl­ko two­rzy tek­sty i pod­bi­ja sce­ny w Polsce i za gra­ni­cą. Angelika Kiepura wyzna­czy­ła sobie kolej­ny cel. Stworzyła orga­ni­za­cję, któ­ra będzie wspie­rać mło­de talen­ty muzyczne. 

Udział w talent show to dla arty­stów pew­na furt­ka do sła­wy i kariery?

Kocham muzy­kę i czu­ję, że to miłość w peł­ni odwza­jem­nio­na. Bez wzglę­du na to, gdzie i kie­dy wystę­pu­ję, jestem pew­na, że tak speł­niam swo­ją misję. Jako mała dziew­czyn­ka śpie­wa­łam z dez­odo­ran­tem w dło­ni, wyobra­ża­jąc sobie, że jestem na naj­więk­szej sce­nie na świe­cie, a tłu­my wtó­ru­ją za mną, zna­jąc tek­sty moich pio­se­nek. Udział w pro­gra­mach talent show trak­to­wa­łam więc jako szan­sę na speł­nie­nie moje­go marze­nia. W 2010 roku wzię­łam udział w pro­gra­mie X Factor. Do dziś pamię­tam swój pierw­szy występ. Towarzyszył mi sze­ro­ki wachlarz emo­cji – od stra­chu, aż po eks­cy­ta­cję. Udało mi się wte­dy dojść do pół­fi­na­łu. W 2012 roku kolej­ny raz wystą­pi­łam w tym samym pro­gra­mie i rów­nież osią­gnę­łam wyso­kie miej­sce w pół­fi­na­le. To było nie­zwy­kłe doświad­cze­nie, któ­re pozwo­li­ło mi uwie­rzyć, że jestem coraz bli­żej osią­gnię­cia karie­ry muzycz­nej. Jestem wdzięcz­na za to, że takie pro­gra­my ist­nie­ją. Jak mawiał kla­syk: „Jak nie spró­bu­jesz, to się nie prze­ko­nasz”. Poddałam sie­bie ogrom­nej pró­bie i jestem teraz w tym miej­scu, gdzie zawsze chcia­łam być. Nagrywam kolej­ny mate­riał i inten­syw­nie pra­cu­je nad wła­sną płytą.

Jak opi­sa­ła­by Pani kuli­sy takich programów?

Każdy pro­gram ma swo­ją wła­sną spe­cy­fi­kę i dzia­ła na zupeł­nie innych zasa­dach. Wspólnym mia­now­ni­kiem są tzw. pre­ca­stin­gi, któ­re każ­dy uczest­nik dane­go tv show musi przejść. To rodzaj kwa­li­fi­ka­cji, pod­czas któ­rych musi poka­zać prób­kę swo­ich moż­li­wo­ści, aby przejść do wystę­pów przed jury. Po dosta­niu się do castin­gu więk­szość stre­su mija. Radość wyni­ka­ją­cą z dosta­nia się do kolej­ne­go eta­pu powo­du­je, że pra­gnie­my nasze emo­cje prze­ka­zać za pomo­cą muzy­ki. Śpiewamy zatem ulu­bio­ne pio­sen­ki przy akom­pa­nia­men­cie instru­men­tów. Jest to cudow­ne doświad­cze­nie. Każdemu, kto jest zwią­za­ny z muzy­ką, życzę odwa­gi by wziąć udział w pro­gra­mie talent show. Polecam prze­żyć to na wła­snej skórze.

Jakich war­to­ści pro­gra­my talent show uczą uczestników?

Uczestnictwo w takim pro­gra­mie daje ogrom­ne­go powe­ra i poczu­cie peł­ni szczę­ścia. Możemy poka­zać sie­bie i oddać się muzy­ce. To o nią głów­nie cho­dzi i ona jest tu naj­waż­niej­sza. Na pew­no jest to dosko­na­łe miej­sce na to, by nauczyć się oby­cia ze sce­ną i z kame­ra­mi. Ze wszyst­kich talent show i  kon­kur­sów, w któ­rych bra­łam udział wynio­słam wie­le waż­nych war­to­ści. Dziś mam więk­szą pew­ność sie­bie i nie­za­chwia­ną wia­rę we wła­sne możliwości.

Jak zmie­nia się życie po programie?

Dostanie się do pro­gra­mu samo w sobie jest ogrom­nym zwy­cię­stwem, ponie­waż wte­dy roz­po­czy­na się nasza pro­fe­sjo­nal­na ścież­ka muzycz­na. To miłe uczu­cie, gdy nie­zna­jo­mi na uli­cy zna­ją cię z tele­wi­zji i pyta­ją o auto­graf. Dzięki talent show pozna­ło mnie dużo osób, któ­rzy chęt­nie śle­dzą mnie na kana­łach Social Mediach. Do dziś dosta­je wia­do­mo­ści od ludzi, któ­rzy we mnie wie­rzą i podo­ba im się to co robię. To daje mi moty­wa­cje do jesz­cze cięż­szej pra­cy, aby dać ludziom jesz­cze wię­cej dobrej muzyki.

Rady dla tych, któ­rzy waha­ją się jesz­cze wziąć udział  w pro­gra­mach muzycznych?

Marzenia są po to, by je speł­niać. A by je reali­zo­wać nale­ży się­gnąć po narzę­dzia, któ­re w tym pomo­gą. Casting do talent show i udział w takich pro­gra­mach to stre­su­ją­ce wyzwa­nie, ale i nie­oce­nio­ne wspar­cie w roz­po­czę­ciu karie­ry muzycz­nej. Należy wie­rzyć w sie­bie i swo­je umie­jęt­no­ści, a to zapro­wa­dzi nas po upra­gnio­ny suk­ces. Mimo lep­szych i gor­szych chwil trze­ba robić wszyst­ko, aby codzien­nie zbli­żać się do osią­gnię­cia upra­gnio­ne­go celu.

Skąd wziął się pomysł na zało­że­nie fundacji?

W tym roku przy­pa­da 120 rocz­ni­ca uro­dzin Jana Kiepury, któ­ry nale­żał do naszej rodzi­ny. Jest ona dla nas szcze­gól­nie wyjąt­ko­wa. Wzbudziła u nas poczu­cie misji. Wiem, ile pra­cy i wyrze­czeń, ale rów­nież jakich środ­ków finan­so­wych i zaple­cza w posta­ci wspar­cia men­tal­ne­go potrze­bu­ją dzie­ci, któ­re marzą o karie­rze muzycz­nej. W ramach dzia­łal­no­ści Fundacji Rozwoju Młodych Talentów im. Jana Kiepury chce­my pomóc w edu­ka­cji muzycz­nej pol­skich dzie­ci. Planujemy warsz­ta­ty w lokal­nych ośrod­kach kul­tu­ry. Pragniemy szli­fo­wać pol­skie mło­de talen­ty muzycz­ne, któ­rym nale­ży pomóc.

 

NOWY SINGIEL WSCHODZĄCEJ GWIAZDY POLSKIEJ SCENY MUZYCZNEJ – LiMaVii

Już 19 grud­nia br. swo­ją pre­mie­rę będzie miał pierw­szy sin­giel artyst­ki pod pseu­do­ni­mem LiMaVii. Miłość wyra­ża­na w muzy­ce potra­fi wywo­łać wie­le emo­cji i pobu­dzać naj­bar­dziej skry­te zmy­sły. W połą­cze­niu z prze­pięk­ną linią melo­dycz­ną, magicz­nym kli­ma­tem i peł­ną zadu­my histo­rią two­rzy nie­kie­dy dzie­ło sztu­ki. To wła­śnie miłość jest tema­tem nowe­go sin­gla wscho­dzą­cej gwiaz­dy pol­skiej sce­ny muzycznej.

Otóż mowa o arty­st­ce Lidii Pozanskiej. Lidia jest zwią­za­na z muzy­ką od 10 lat, gdzie kształ­ci się w kie­run­ku wokal­nym i zara­ża swo­ją pasją coraz to szer­sze oto­cze­nie. LiMaVii jest autor­ką wie­lu tek­stów i współ­kom­po­zy­tor­ką licz­nych utwo­rów. Od naj­młod­szych lat darzy bran­żę muzycz­ną nie­zwy­kłą sym­pa­tią i marzy by podzie­lić się swo­ją pasją i talen­tem z szer­szym gro­nem osób. Zawodowo Lidia Pozanska pro­wa­dzi szko­łę języ­ka angiel­skie­go i to wła­śnie w tym języ­ku zapre­zen­tu­je nam swój pierw­szy debiu­tu­ją­cy sin­giel No time to wait.

My mis­sion is to touch your soul with my femi­ni­ne divi­ne. Can you see what is not seen? Just clo­se your eyes and feel. To sło­wa samej artyst­ki LiMaVii, jed­no­znacz­nie wska­zu­ją na kobie­cy i roman­tycz­ny kli­mat twór­czo­ści. Po wie­lu latach marzeń i wizji swo­jej karie­ry muzycz­nej Lidia posta­no­wi­ła wydać swój pierw­szy sin­giel. Utwór opo­wia­da histo­rię zagra­nicz­nej miło­ści z tajem­ni­czym męż­czy­zną. Podkreśla przy tym, że miłość potrze­bu­je cza­su, odważ­nych i zara­zem racjo­nal­nych decy­zji, a co naj­waż­niej­sze pie­lę­gna­cji języ­ka miło­ści, jeśli chce­my zoba­czyć słyn­ny hap­py end.

- Postanowiłam stwo­rzyć dwa tele­dy­ski do pierw­sze­go sin­gla. Jeden z nich będzie miał magicz­ną odsło­nę nawią­zu­ją­cą w pew­nym sen­sie do Alicji w kra­inie cza­rów, gdyż uka­zu­je wędrów­kę mię­dzy dwo­ma świa­ta­mi. W tele­dy­sku uka­zu­ję podróż w aspek­cie fizycz­nym i na płasz­czyź­nie ducho­wej. Pragnę pod­kre­ślić, że praw­dzi­wa miłość nie zna gra­nic. Dla praw­dzi­wej miło­ści odle­głość nie ma zna­cze­nia. Każdy marzy o pięk­nej miło­ści jak w baj­ce, któ­ra zakoń­czy się hap­py endem i mam nadzie­ję, że moja wizja spodo­ba się odbior­com – mówi Lidia Pozanska.

Ten magicz­ny kli­mat będzie moż­na usły­szeć i jed­no­cze­śnie zoba­czyć w tele­dy­sku już 19 grud­nia 2022r. Singiel jako zapo­wiedź całe­go albu­mu jest nie­sły­cha­nie intry­gu­ją­cy i daje nadzie­ję na wię­cej. LiMaVii, czy­li Lidia Pozanska, jako wscho­dzą­ca gwiaz­da chęt­nie zara­zi swo­im uro­kli­wym kli­ma­tem nie­jed­ne­go marzy­cie­la i miło­śni­ka roman­tycz­nej muzyki.

Piosenka No time to wait wraz z tele­dy­skiem swo­ją pre­mie­rę będzie mia­ła już 19 grud­nia br. na kana­le na YouTube artyst­ki i plat­for­mach stre­amin­go­wych, któ­re moż­na zna­leźć pod lin­kiem: https://ffm.to/limavii_notimetowait LiMaVii – Lidia Pozanska, pol­ska artyst­ka muzycz­na, a tak­że wła­ści­ciel­ka szko­ły języ­ka angiel­skie­go w Trójmieście.

Zakupy świąteczne a inflacja

Wielkie odli­cza­nie do Świąt trwa. Wydaje się, że to ide­al­ny czas na zaku­py spo­żyw­cze oraz wybra­nie pre­zen­tów i deko­ra­cji domo­wych. Nie jest to oczy­wi­ście regu­ła, bo dla więk­szo­ści Polaków zaku­py przed­świą­tecz­ne trwa­ją aż do Wigilii. W tym roku na wydat­ki patrzy­my jed­nak ina­czej. Związane jest to z rekor­do­wym wskaź­ni­kiem infla­cji. Według bada­nia prze­pro­wa­dzo­ne­go przez Fundację Think! we współ­pra­cy z Fundacją Citi Handlowy im. Leopolda Kronenberga wyni­ka, że 70% Polaków przy­zna­je, iż kon­dy­cja finan­so­wa ich gospo­darstw domo­wych w cią­gu ostat­nich 12 mie­się­cy się pogorszyła. 

Grudzień, z pozo­ru powol­ny, zimo­wy mie­siąc, mija nam para­dok­sal­nie szyb­ko. Mikołajki, wyjaz­dy na święta/urlopy, aż nagle trze­ba powi­tać Nowy Rok. Polacy zda­ją sobie spra­wę, że okres przed­świą­tecz­ny zwią­za­ny jest z więk­szy­mi wydat­ka­mi. Jak jed­nak ta sytu­acja wyglą­da pod­czas infla­cji? Czy rodzi­ny, któ­re przy­wią­zu­ją wagę do “obfi­tych” świąt, w tym roku urzą­dzą je oszczęd­nie? – Polacy mają świa­do­mość uciąż­li­we­go wpły­wu infla­cji na codzien­ne życie. Rosnące ceny w natu­ral­ny spo­sób wymu­sza­ją zmia­ny w zwy­cza­jach konsumenckich
i spa­dek pozio­mu życia. Stąd widocz­ny w bada­niu pesy­mizm doty­czą­cy przy­szłej kon­dy­cji pry­wat­ne­go port­fe­la. Wydaje się jed­nak, że dekla­ro­wa­ne oba­wy nie­ko­niecz­nie prze­kła­da­ją się na decy­zje finan­so­we, któ­re mogły­by pomóc choć­by w ochro­nie oszczęd­no­ści przed wpły­wem rosną­cej infla­cji
– wyja­śnia Piotr Kalisz, Główny Ekonomista Citi Handlowy. Jeśli cho­dzi o zaku­py spo­żyw­cze to Polacy w zni­ko­mym stop­niu zmie­ni­li dotych­cza­so­we nawy­ki. – Raczej nie kupu­je­my żyw­no­ści na zapas, ale za to wybie­ra­my tań­sze zamien­ni­ki. Niemal 80% Polaków dekla­ru­je, że zmia­ny ich zwy­cza­jów kon­su­menc­kich będą dłu­go­trwa­łe. Miejmy nadzie­ję, że wyni­ka to nie tyl­ko z koniecz­no­ści ogra­ni­cze­nia wydat­ków, ale rów­nież rosną­cej świa­do­mo­ści kon­su­menc­kiej – twier­dzi Anna Bichta, pre­zes Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Wiedzy Think!

Planowanie zaku­pów świą­tecz­nych w cza­sie inflacji

We wspo­mnia­nym rapor­cie czy­ta­my, że Polacy zmie­ni­li zwy­cza­je kon­su­menc­kie w kie­run­ku bar­dziej oszczęd­ne­go wydat­ko­wa­nia pie­nię­dzy, któ­re to zmia­ny postrze­ga­ją jako trwa­łe. Największe zmia­ny doty­czą korzy­sta­nia z usług tak­sów­kar­skich, hotelarskich
i restau­ra­cyj­nych oraz wydat­ków na kul­tu­rę, edu­ka­cję oraz na używ­ki. Być może to ozna­cza, że tego­rocz­ne świę­ta Polacy spę­dzą raczej bez więk­szych, zor­ga­ni­zo­wa­nych wyjaz­dów. Jeśli cho­dzi stric­te o zaku­py przed­świą­tecz­ne to zda­niem dr Katarzyny Sekścińskiej, psycholog
i autor­ki bada­nia Inflacja i sto­py pro­cen­to­we ocza­mi pol­skie­go kon­su­men­ta, naj­lep­szym roz­wią­za­niem jest po pro­stu pla­no­wa­nie “z gło­wą”. – Musimy przede wszyst­kim pamię­tać o tym, ile osób przyj­dzie do nas na świę­ta. My, Polacy, mamy natu­ral­ną ten­den­cję do kupo­wa­nia za dużo. Chcemy, aby te świą­tecz­ne sto­ły się wręcz ugi­na­ły. Prawdą jest, że w tym okre­sie jemy nie­co wię­cej niż zwy­kle, ale na pew­no nie zje­my sie­dem razy wię­cej. A nie­ste­ty robi­my wła­śnie tyle potraw. – mówi dr Sekścińska. Inną, waż­ną kwe­stią są oczy­wi­ście pre­zen­ty. Czy na tym też moż­na oszczę­dzić? – Pytanie brzmi, czy my napraw­dę potrze­bu­je­my tak dużo pre­zen­tów. Pierwszy otrzy­ma­ny pre­zent to oczy­wi­ście wiel­ka radość, dru­gi też jest przy­jem­ny, ale następ­ne dają tej eufo­rii nie­co mniej. Warto się zasta­no­wić, czy ten kolej­ny, mały pre­zent pod cho­in­ką coś zmie­ni. Pamiętajmy, że w świę­tach cho­dzi o to, aby spo­tkać się z bli­ski­mi i poczuć tę magicz­ną, wyjąt­ko­wą atmos­fe­rę – tak napraw­dę po to wszy­scy się razem spo­ty­ka­my” – doda­je dr Sekścińska.

Świąteczne oszczę­dza­nie – czy to w ogó­le możliwe?

W okre­sie świą­tecz­nym mówi się zwy­kle o wyda­wa­niu, nie o oszczę­dza­niu. Z tym też zresz­tą koja­rzy się gru­dzień: aby dawać od sie­bie jak naj­wię­cej. Jednak w cza­sach rekor­do­wej infla­cji poję­cie oszczę­dza­nia nabra­ło zupeł­nie nowej dyna­mi­ki. – Oszczędzanie, bez umie­jęt­ne­go zarzą­dza­nia tymi środ­ka­mi, powo­du­je, że zamiast zyski­wać – tra­ci­my. Ten rok jest trud­nym momen­tem na oszczę­dza­nie. Bardzo uczu­lam na to, aby nie wpaść w tę pułap­kę i nie pró­bo­wać wydać abso­lut­nie wszyst­kie­go, co mamy. Warto zasta­no­wić się nad odpo­wied­ni­mi dla nas for­ma­mi ulo­ko­wa­nia oszczęd­no­ści – tak, aby uchro­nić się jak naj­bar­dziej przed nega­tyw­nym wpły­wem infla­cji – komen­tu­je dr Sekścińska. Badanie zosta­ło zre­ali­zo­wa­ne we współ­pra­cy mery­to­rycz­nej z Wydziałem Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Badanie jest ele­men­tem Programu Rozwoju Przedsiębiorczości reali­zo­wa­ne­go, przez Fundację Think! w part­ner­stwie mery­to­rycz­nym z Fundacją Citi Handlowy im. L. Kronenberga dzię­ki środ­kom Citi Foundation. Próba repre­zen­ta­tyw­na doro­słych Polaków Wiek: 18–81 lat N=1101 osób.

 

AMERYKAŃSKA SZKOŁA Z INTERNATEM TO WYJĄTKOWE DOŚWIADCZENIE, MIĘDZYNARODOWE TOWARZYSTWO I INNOWACYJNY STYL NAUKI W PIĘKNYCH OKOLICZNOŚCIACH PRZYRODY

Szkoła w sta­nie Nowy Jork reali­zu­je pro­gram dla uczniów klas od 4 wzwyż, sto­su­jąc eks­pe­ry­men­tal­ne meto­dy naucza­nia i nowa­tor­skie podej­ście, w tym pro­gram “farm to school”

Lake Placid, NY – (gru­dzień 2022) – North Country School (NCS) – szko­ła dla młod­szych uczniów z inter­na­tem w paśmie gór­skim Adirondacks w sta­nie Nowy Jork, prze­zna­czo­na jest uczniów klas 4–9 (do 15. roku życia włącz­nie), i łączy naukę pod­czas zajęć w kla­sie z nauką przez doświad­cze­nie. Program naucza­nia szko­ły skon­stru­owa­ny jest w spo­sób uni­ka­to­wy, i bez­pre­ce­den­so­wy,  po to by pomóc każ­de­mu ucznio­wi w odblo­ko­wa­niu ukry­te­go poten­cja­łu i pasji dzie­ki filo­zo­fi prak­tycz­nej nauki i uczest­nic­twie w pro­gra­mie “from farm to school”.

„W NCS zapew­nia­my peł­no­wy­mia­ro­wą huma­ni­stycz­ną edu­ka­cję zako­rze­nio­ną w sza­cun­ku i odpo­wie­dzial­no­ści za sie­bie i innych, połą­czo­ną z wyjąt­ko­wy­mi doświad­cze­nia­mi z zakre­su sztu­ki, gier i edu­ka­cji na świe­żym powie­trzu, inte­rak­cji spo­łecz­nych, oraz zajęć w naszym gospo­dar­stwie i ogro­dzie” — wyja­śnia dyrek­tor wyko­naw­czy NCS; Todd Ormiston. “Uczniowie NCS roz­wi­ja­ją się i efek­tyw­nie uczą dzię­ki bez­po­śred­nie­mu doświad­cze­niu. Prowadzeni przez wszech­stron­nie uta­len­to­wa­nych nauczy­cie­li, nie tyl­ko uczą się przez dzia­ła­nie — oni wie­dzą i rozu­mie­ją świat dzię­ki temu działaniu.”
Dla Igora. – 8‑klasisty, któ­ry dołą­czył do szko­ły w tym roku ze swo­je­go rodzin­ne­go domu na Ukrainie, nauka w NCS to prze­ło­mo­we doświad­cze­nie, któ­re przy­go­to­wu­je go do prze­nie­sie­nia się do szko­ły śred­niej z inter­na­tem w USA w przy­szłym roku. Od pierw­sze­go dnia przy­ja­cie­le i nauczy­cie­le byli ser­decz­ni i peł­ni wspar­cia, co pozwo­li­ło mu kom­for­to­wo zaadap­to­wać się w nowym śro­do­wi­sku. To, w połą­cze­niu z eks­cy­tu­ją­cy­mi moż­li­wo­ścia­mi nauki, pozy­tyw­nie przy­czy­ni­ło się do roz­wo­ju oso­bi­ste­go Igora. „Uwielbiam NCS ze wzglę­du na spo­łecz­ność szko­ły. Wszyscy stu­den­ci, wykła­dow­cy i pra­cow­ni­cy są dla sie­bie przy­jaź­ni. Nauczyciele chęt­nie poma­ga­ją swo­im uczniom cał­ko­wi­cie zro­zu­mieć i nauczyć się nowe­go mate­ria­łu, a kadra zawsze nas roz­śmie­sza. Uczniowie to moja nowa rodzi­na” — opi­su­je Igor. „NCS ma świet­ne pro­gra­my aka­de­mic­kie i arty­stycz­ne, więc mogę się dosko­na­lić z moich ulu­bio­nych: mate­ma­ty­ki lub nauk ści­słych, a jed­no­cze­śnie zaj­mo­wać się muzy­ką i sztuką”.
North Country School było rów­nie cen­nym doswiad­cze­niem dla Sama, z kla­sy z 2017 roku. Po przy­by­ciu do NCS ze swo­ich rodzin­nych Chin, odkrył  tam swo­ją pasję do bio­lo­gii, dowia­du­jąc się o dzi­kiej przy­ro­dzie i eko­sys­te­mach w Górach Adirondack. „Praktyczne, opar­te na naszej loka­li­za­cji pro­gra­my naucza­nia były sza­le­nie wcią­ga­ją­ce” — mówi. „Całkowicie nowy rodzaj doświad­cze­nia poja­wia się, gdy dowia­du­jesz się o żywych isto­tach, któ­re bez­po­śred­nio cię ota­cza­ją. To tyl­ko nie­któ­re z edu­ka­cyj­nych atrak­cji, któ­re gwa­ran­tu­je kształ­ce­nie w NCS. To wszyst­ko bar­dzo mi pomo­gło dostać się na Duke University i kon­ty­nu­ować naukę w USA. 

Położony w jed­nym z naj­pięk­niej­szych i naj­bar­dziej spek­ta­ku­lar­nych rejo­nów Gór Adirondacks, osza­ła­mia­ją­cych High Peaks, North Country School gawa­ran­tu­je peł­ną opie­kę i inno­wa­cyj­ną edu­ka­cję uczniów, roz­wi­ja­jąc w nich zarad­ność i umie­jęt­no­ści potrzeb­ne im w przy­szło­ści. Igor doda­je: „W tym roku zda­ję egza­min z rachun­ku róż­nicz­ko­we­go, a mój nauczy­ciel David zawsze jest przy mnie, sta­ra­jąc się wyja­śnić skom­pli­ko­wa­ne twier­dze­nia i poma­ga­jąc mi w odra­bia­niu zadań domo­wych. Oprócz mate­ma­ty­ki umiem też grać na gita­rze, zaj­mu­ję się też sztu­ką włó­kien­ni­czą. Ponadto NCS ma zaję­cia nakie­ro­wa­ne na apli­ka­cję do szkół śred­nich. Tam nauczy­cie­le uczą mnie, jak wybrać naj­lep­szą dla mnie szko­łę, przy­go­to­wu­ją do roz­mów kwa­li­fi­ka­cyj­nych i poma­ga­ją w samej apli­ka­cji do szko­ły średniej”

Przełomowe momen­ty w życiu poszcze­gól­nych uczniów dzie­ją się codzien­nie w NCS. Obejmują one rów­nież sfe­rę spo­łecz­ną i oso­bi­stą. „Podróż pole­ga­ją­ca na odkry­wa­niu, jak ufać swo­im umie­jęt­no­ściom i kom­pe­ten­cjom, a tak­że moim rówie­śni­kom, jest lek­cją życia, któ­ra pozo­sta­ła ze mną i praw­do­po­dob­nie zawsze będzie – tak myślą nasi ucznio­wie”, wyja­śnia Matt Preston Smith, dyrek­tor szko­ły NCS. „Nasza szko­ła zachę­ca uczniów do pró­bo­wa­nia nowych rze­czy i do zaufa­nia  same­mu sobie. Bycie zarad­nym i iden­ty­fi­ko­wa­nie lub two­rze­nie narzę­dzi do osią­gnię­cia suk­ce­su daje uczniom poczu­cie nie­za­leż­no­ści dale­ko wykra­cza­ją­ce poza  doświad­cze­nia więk­szo­ści dzie­ci w ich wieku”.

Podczas gdy nie­któ­rzy ucznio­wie prze­no­szą się po 8 kla­sie w NCS, wie­lu decy­du­je się zostać i doświad­czyć spe­cjal­ne­go szkol­ne­go pro­gra­mu 9th Grade Leadership. W NCS naj­star­si człon­ko­wie spo­łecz­no­ści uczniow­skiej uczą się, jak stać się cie­ka­wy­mi świa­ta, odpo­wie­dzial­ny­mi człon­ka­mi spo­łecz­no­ści, inspi­ru­jąc młod­szych kole­gów w kam­pu­sie przez cały rok. Uczniowie uczą się odpo­wie­dzial­no­ści i zacho­wań mię­dzy­ludz­kich w uczniow­skich domach, w któ­rych miesz­ka­ją, w sto­do­le i na far­mie, wyko­nu­jąc codzien­ne obo­wiąz­ki i pra­ce spo­łecz­ne, dys­ku­tu­ją pod­czas posił­ków, wędru­ją i biwa­ku­ją w week­en­dy, uczest­ni­czą w zaję­ciach spor­to­wych i innych zaję­ciach na świe­żym powie­trzu, a tak­że corocz­nej, wysta­wia­nej na wio­snę w speł­nia­ją­cym broad­way­ow­skie stan­dar­dy szkol­nym teatrze, sztuce.

Nic dziw­ne­go, że dzię­ki takie­mu podej­ściu do naucza­nia w North Country School – ucznio­wie zysku­ją pew­ność sie­bie, kre­atyw­ność, mistrzo­stwo w wie­lu dzie­dzi­nach, a przede wszyst­kim wie­dzę. Jak mówi Sam: „Naprawdę nie ma dru­gie­go takie­go miej­sca jak NCS. Nie mia­łem poję­cia, jak faj­ne będzie to miej­sce, i na pew­no nie spo­dzie­wa­łem się, że spę­dzo­ny tam czas wpły­nie na moje życie tak zna­czą­co, jak to mia­ło i nadal ma miejsce”.